XII Brzozowskie Sympozjum Historyczne „Ze skarbca lokalnej przeszłości i kultury”

Drugi blok wystąpień, po przerwie kawowej, został poświęcony wybitnym przedstawicielom stanu duchownego. Zapewne dziwić nie mogło w tym kontekście, iż autorzy referatów są osobami ściśle związanymi z Kościołem rzymskokatolickim. Adiunkt w Ośrodku Badań nad Polonią i Duszpasterstwem Polonijnym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II ks. dr Sławomir Zych przedstawił postać Księdza Franciszka Bolka (1886–1958) – administratora parafii Izdebki (1914) jako historyka Polonii w Stanach Zjednoczonych. Otwarcie określił bohatera swojego szkicu jako osobowość o trudnym charakterze, niekiedy skonfliktowanej z władzą kościelną (stąd częste przenosiny i krótkotrwałe okresy posługi w poszczególnych parafiach), ale także bezkompromisowo tępiącej nałóg alkoholizmu. Wspomniał o posłudze ks. Franciszka Bolka jako wikariusza, a następnie kapelana armii austro-węgierskiej i w odrodzonym wojsku polskim, o niewoli u bolszewików, z której powrócił do diecezji w 1922 r., a następnie o jego aktywnej działalności społecznej w Prużanach. Skoncentrował się jednak na wieloletnim stałym pobycie duszpasterza w Stanach Zjednoczonych i jego aktywności społecznej, badawczej (uwieńczonej doktoratem w 1948 r.), archiwalnej, kolekcjonerskiej, publicystycznej. Swój referat podsumował uwagą o tym, że ks. dr Franciszek Bolek z dumą podkreślał, iż najwyższą funkcją duszpasterską w ojczystym kraju było krótkotrwałe pełnienie obowiązków administratora parafii w Izdebkach.

Pochodzący z tej właśnie miejscowości, obecny wikariusz parafii rzymskokatolickiej pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Krzywczy ks. dr Jan Rogula zaprezentował sylwetkę innego duszpasterza izdebskiego – wieloletniego proboszcza ks. Stanisława Zuba (Zborowskiego). Przedstawiony materiał miał szczególny walor, stanowił bowiem nie tylko zarys biografii wybitnego duchownego, patrioty, ofiary reżimu stalinowskiego, ale głównie wzruszające świadectwo o niezłomnej postawie autentycznego sługi Boga i Kościoła, a zarazem zahartowanego cierpieniem, bohaterskiego Polaka, który nie uległ presji ateistycznego i antynarodowego systemu. Omawiając początki edukacji, nadmienił o niełatwej drodze do edukacji zdolnego gimnazjalisty w szkołach w Jaśle i Krośnie, o bardzo dobrym zdaniu matury w 1935 r., o wstąpieniu do przemyskiego seminarium duchownego i o przyśpieszonym zakończeniu formacji kleryckiej udzieleniem święceń prezbiteratu we wrześniu 1939 r. w obliczu sukcesów wojsk niemieckich i rozpadu państwa polskiego. Autor wystąpienia nakreślił losy neoprezbitera w czasie okupacji (pobyt w Jedliczu, ukrywanie się w Długiem i Nienaszowie, następnie posługa w Jaćmierzu, Korczynie i Gniewczynie, współpraca z podziemiem akowskim), a także w okresie terroru stalinowskiego (zmiana nazwiska, areszt, pokazowy proces na przełomie lat 1949/1950 o przynależność do struktur Narodowych Sił Zbrojnych i próbę obalenia siłą ustroju ludowego, wyrok 10 lat pozbawienia wolności, utraty praw obywatelskich, przepadek mienia na rzecz skarbu państwa, odbycie 6-letniej kary więzienia we Wronkach, poważne nadwyrężenie zdrowia, amnestia). Nie pominął wątku torturowania kapłana w czasie śledztwa, a także zaangażowania się niezłomnego duszpasterza w tworzenie koła „Solidarności” Rolników Indywidualnych w Izdebkach w 1981 r. Wspomniał o jego trudnym charakterze po tak dramatycznych przejściach i o tym, że po uwolnieniu i powrocie do duszpasterstwa każdą mszę św. celebrował, śpiewając, a czynił to zgodnie ze ślubowaniem złożonym w trakcie brutalnego śledztwa.

Aspekt walki aparatu represji państwa „ludowego” z Kościołem Chrystusowym stał się osią ostatniego podczas sympozjum referatu pt. Arcybiskup Ignacy Tokarczuk i bł. ks. Jerzy Popiełuszko – patron powiatu brzozowskiego. Temat ten omówił główny specjalista Oddziałowego Biura Badań Historycznych Instytutu Pamięci Narodowej w Rzeszowie dr Mariusz Krzysztofiński. Nawiązując do tego, że już za kilka miesięcy rozpocznie się Rok Arcybiskupa Tokarczuka, nakreślił charakterystykę tegoż wielkiego arcypasterza przemyskiego Kościoła partykularnego, zdecydowanego bojownika o swobodę wyznawania wiary w Boga i manifestowania postawy patriotycznej. Podobnie w odniesieniu do ks. Jerzego wyraził pogląd, iż duszpasterz ludzi pracy był także wyjątkową osobowością, głównie za sprawą pokornego podejścia do realizacji własnego powołania – tym bardziej, że doświadczał niezrozumienia swojej misji nawet ze strony niektórych przełożonych. Rzeszowski historyk skonstatował, że właśnie te rozterki stanowiły główny powód spotkań obydwu indywidualności – idealistów o nieskazitelnej postawie moralnej, gorliwych duszpasterzy, a zarazem ludzi miłujących szczerymi sercami Boga i Ojczyznę. Swoje wystąpienie zilustrował prezentacją obsłużoną przez kierownika jednego z działów brzozowskiego muzeum Piotra Sobotę.

Wracając do zacytowanego wyżej fragmentu szkicu Małgorzaty Dąbrowskiej, warto ponownie sięgnąć po jej konstatację. Ówczesna doktorantka historii Uniwersytetu Szczecińskiego stwierdziła bowiem, że: Historia regionalna jest w subiektywnym odczuciu bardziej przystępna od historii Polski, Europy czy świata. Odczucie to jest oparte na charakterze badań regionalnych. W większości skupiają się one bowiem na historii dnia codziennego, pozostawiając w tle historię polityczną. Wyraźne podobieństwa, a niekiedy tożsamość losów sprawiają, że dzieje regionalne wydają się być, kolokwialnie mówiąc, ciekawsze. Jeśli dodamy do tego możliwość upamiętnienia (a niekiedy nawet kreowania) lokalnych bohaterów, objawią nam się najistotniejsze zalety uprawiania historii regionalnej.

M.A.J.

 

fot. Piotr Sobota