Urokliwe Podkarpacie

Malarstwo olejne to także domena Agaty Trzcińskiej z Rzeszowa. Jej drogę twórczą wyznaczyła pasja plastyczna w VI Liceum Ogólnokształcącym w stolicy Podkarpacia, a następnie w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Artystka na bieżącą ekspozycję udostępniła jedną pracę studyjną.

Linoryt jest natomiast ulubioną techniką i miłością Elizy Miścior, tłumaczki i tancerki flamenco. Ten taniec, a także emocje związane ze światem kobiet wypełniają najistotniejsze miejsce twórczości, realizowanej z sukcesami od dziesięciu lat. Autorskie eksperymenty graficzne pozwoliły artystce m.in. na zajęcie II miejsca w XXXIV Konkursie Amatorskiej Twórczości Plastycznej organizowanym przez Miejski Ośrodek Kultury w Nowym Targu.

Seniorem w ramach wrześniowej wystawy okazał się Jan Gajda – mieszkający w Chlebnej koło Jedlicza rzeźbiarz, dokumentujący swoimi pracami sceny z życia codziennego oraz wykonujący świątki. Wyznaje wprost: Mam duszę artysty – czuję w sobie silną potrzebę tworzenia. Czasem zdarza mi się na kilka dni zostawić niedokończone prace, by nabrać dystansu, lecz gdy zrodzi się pomysł – zasiadam w starym, rodzinnym domu i tam kończę swoje dzieło. Pracuję w samotności, w spokoju, który podsyca akt tworzenia. Zamiłowanie do rzeźbienia przerwałem, gdy pojawiły się obowiązki domowe, rodzinne. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych, po przejściu na emeryturę, powróciłem do rzeźbienia. Rzeźbienie w drewnie jest dla mnie odskocznią od codzienności, zapominam wtedy o wszystkich troskach, zmartwieniach i o całym świecie. Najbardziej lubię tworzyć rzeźby jesienią – to moja ulubiona pora roku.

Spoza Podkarpacia pochodzą dwaj młodsi rzeźbiarze. Mariusz Opoka z Adeliny w gminie Chodel na brzozowskiej wystawie skromnie zaznaczył swój udział dwiema pracami bez tytułu, niemniej wnikliwy obserwator z pewnością zauważył, że prawdopodobnie są to portrety prezydenta Rzeszowa Tadeusza Ferenca. Twórca lubi realizować się właśnie w oddawaniu rysów ludzkich twarzy, sięga chętnie po tematy z literatury, świata przyrody. Jego marką jest wytrenowana sprawność, co potwierdził zdobyciem nagrody za speed carving podczas III Międzynarodowych Mistrzostw Polski w Rzeźbieniu w Drewnie w Łojewie w lipcu br. Udziela się ponadto w Stowarzyszeniu Wspierania Aktywności Twórczej w Opolu Lubelskim.

Marcin Różycki z okolic Radomia reprezentował młode pokolenie rzeźbiarzy. Jest samoukiem, któremu pasja twórcza nie dała spokoju już jako 13-latkowi.
Teorię, czerpaną z literatury fachowej, uzupełniał na własną rękę podczas plenerów w różnych regionach Polski. Najchętniej odwołuje się do otaczającego go świata, ale wykonuje także prace na zamówienie, np. jego dziełem są obiekty rzeźbiarskie na szlaku dydaktycznym w Centrum Edukacji Przyrodniczej w Nadleśnictwie Marcule w gminie Iłża. Brzozowianie mogli obejrzeć jego dwie prace w kształcie puzzli z obiektami architektonicznymi.

Profesjonalnie pastelami wypowiada się Janusz Maksymiuk – urodzony w Białej Podlaskiej, wyróżniony absolwent Państwowego Zawodowego Studium Plastycznego Konserwacji Dzieł Sztuki w Tarnowie, współtwórca Grupy Form Wizualnych w rodzinnym mieście, pracownik tamtejszego Biura Wystaw Artystycznych, absolwent Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Poznaniu. Jego sztukę charakteryzuje krytyk: Kocha Podlasie, jest zafascynowany bogactwem i zmiennością zjawisk zachodzących w przyrodzie. Jego pastelowe pejzaże są refleksyjne, nastrojowe. Emanuje z nich łagodność i spokój. Kontakt z jego sztuką ma charakter szczególny. Pozwala uciec od wrzasku, szumu, czasem bolesnej codzienności, zatłoczonych parkingów, korków ulicznych, gwałtu, przemocy. Autorowi bardzo bliska jest muzyka. Jest wrażliwy na jej brzmienie, jakość dźwięku. Maluje przeważnie przy muzyce. Różne są jej nastroje i napięcia. Muzyka dzieje się w czasie, obraz jest statyczny. Wydaje się jednak, że architektura jego obrazów jest podobna w zamierzeniu do architektury muzyki romantycznej, że rozłożenie akcentów, błyski światła i cała reszta służą wytworzeniu doznania emocjonalnego, porównywalnego z jego doznaniami, przy percepcji tego typu kompozycji muzycznej.

Talent urodzonego na Śląsku Marka Sawczuka, absolwenta Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Miejscu Piastowym widzowie mogli podziwiać w ikonach. Na co dzień jego pracę stanowi konserwacja antyków oraz działalność sportowa w karate. Piękną ocenę jego twórczości wystawił Stanisław Wójtowicz, pisząc: W […] ikonach Marka Sawczuka odnajdziemy realizację wielu wymogów zawartych w licznie wydawanych w XV-XVI w. podlinnikach z gotowymi wzornikami w postaci luźnych kart lub książek. Ustawienie postaci, ich gesty, dobór barw, które podobnie jak słowa mają swoje znaczenie, reprezentują znane z ikonografii typy przedstawień Matki Bożej Czułej (Eleusa), odzianej w intensywnie czerwony maforion ozdobiony gwiazdami nad czołem i na ramionach oraz wizerunku Chrystusa na tle chusty (Mandylion), nawiązujący do nie ludzką ręką uczynionych przedstawień Jezusa. Oryginalnym rozwiązaniem jest stosowanie jako podłoży desek odzyskiwanych z zabytków podczas przeprowadzania zabiegów konserwatorskich.

Nie tylko sacrum stanowi przedmiot twórczych poszukiwań Ołeksandra Ostrowśkiego z podolskiego miasta Dunajowce na obecnym terenie Ukrainy. Nauczyciel tamtejszej szkoły artystycznej realizuje się także w pejzażu i abstrakcji, głównie akwarelach, olejach i rysunku. Ma w dorobku kilkanaście wystaw na terenie naszej Ojczyzny i udział w licznych plenerach w Polsce i na Ukrainie.

Dokumentacją dawnego życia wiejskiego para się Stanisław Śliwa, z zawodu mechanik-diagnosta, realizujący swoją pasję twórczą od przeszło czterech dekad. Ukazuje w swoich pracach malarskich pejzaż, architekturę sakralną i świecką podkarpackiej wsi sprzed lat. Rzeźbą (a z rzadka pirografią) również sięga po tę tematykę. Ten niezwykle wrażliwy i skromny człowiek uczestniczył w około 130 wystawach zbiorowych i indywidualnych, w tym kilkudziesięciu zagranicznych. Jest określany jako artysta pełen pasji i miłości do sztuki.