Stanisław Szuber – haczowski fotograf

Stara fotografia urzeka pięknem, które wyzwolił w niej upływający czas… Czas mija, a wraz z nim zmieniają się ludzie, otoczenie, obyczaje. Nie zmienia się tylko stara fotografia. Jest taka sama, jak kiedyś, kiedy fotograf w atelier prosił fotografowanego, aby patrzył w jednym kierunku i siedział nieruchomo. A kiedy już zapisał obraz na szklanej płycie, mógł go później kopiować w dowolnych ilościach. Z pewnością tak też pracował Stanisław Szuber, którego wernisaż wystawy odbył się 9 listopada br. w Muzeum Regionalnym w Brzozowie. Bohater ekspozycji – urodzony w 1911 r. w Haczowie syn Andrzeja i Katarzyny z domu Boczar, gdyby żył, 10 listopada skończyłby 106 lat.

Tego wieczoru wśród gości znaleźli się przedstawiciele władz samorządowych, szkół i placówek kultury z gminy Brzozów i Haczów, rodzina i znajomi bohatera czwartkowego spotkania oraz liczna grupa sympatyków brzozowskiego muzeum.

Stanisław Szuber był synem rolników. Ukończył sześć klas Szkoły Powszechnej w Haczowie (w latach 1917–1925). Po ukończeniu w 1926 r. siódmej klasy Szkoły Powszechnej w Krośnie, przez rok pracował z rodzicami na gospodarstwie, a oprócz tego amatorsko zajmował się fotografowaniem. Ukończył również Szkołę Zawodowo-Dokształcającą Męską w Krośnie w zawodzie krawca. Pracował także jako praktykant handlowy, a później jako pomocnik w Drogerii S. Jankowskiej w Krośnie. W październiku 1932 r. odbywał obowiązkową służbę wojskową w 2 Dywizjonie Artylerii Konnej w Dubnie w drużynie łączności jako telegrafista. W tej jednostce od kwietnia 1933 r. odbył również kurs szkoły podoficerskiej, w październiku 1933 r. jako dowódca drużyny awansowany na kaprala został przydzielony do kancelarii jako pisarz. Rok później został przeniesiony do rezerwy.

Przez dwa lata po wojsku, do końca czerwca 1936 r. zajmował się fotografiką w Haczowie. Odbył roczny kurs w Centralnej Szkole Policji Państwowej w Wielkich Mostach. Po jej ukończeniu został przydzielony jako fotograf do laboratorium fotograficznego w Komendzie Wojewódzkiej Policji Państwowej w Wilnie, skąd został delegowany do wykonywania zdjęć w Miejscu Odosobnienia w Berezie Kartuskiej.

Pierwszego września 1939 r. został zmobilizowany i wcielony do żandarmerii w Samodzielnej Grupie Operacyjnej „Polesie” gen. bryg. Franciszka Kleeberga. W luźnych grupach wojska w marszu bojowym po opuszczeniu Berezy Kartuskiej bocznymi drogami i lasami przemieszczał się w kierunku Warszawy. Pododdziały odpierały ataki wojsk radzieckich, walczyły z nimi m.in. pod wsią Jabłoń, w rejonie Milanowa i Parczewa. Jako żandarm miał za zadanie organizowanie luźnych grup żołnierzy.

Początkiem października wziął udział w walce z Niemcami pod Serokomlą, gdzie jego oddział został rozbity i rozproszony. Dostał się do niewoli niemieckiej i został przewieziony z Włodawy transportem kolejowym do Radomia, a potem do Częstochowy. W Częstochowie znalazł się w obozie przejściowym polskich jeńców wojennych, z którego zbiegł i powrócił pieszo do domu w styczniu 1940 r. Od tego momentu przez trzy lata pracował w kamieniołomie w Haczowie i zajmował się fotografowaniem.

Dwunastego lutego 1942 r. ożenił się z Heleną z domu Matusz. W czasie okupacji był więziony koło Jasła, ale dzięki pomocy niemieckiego księdza został zwolniony z więzienia, musiał jednak co dwa tygodnie meldować się na gestapo w Krośnie. W 1945 r. urodził mu się syn Ryszard, a w 1950 r. – córka Irena. Od końca sierpnia 1944 r. został zaangażowany jako zastępca komendanta Milicji Obywatelskiej w Haczowie, ale na skutek choroby po roku służby został zwolniony, nadal zajmując się fotografowaniem. Od 26 września 1959 r. prowadził działalność rzemieślniczą w zakresie rzemiosła fotograficznego, zarejestrowaną w cechu w Brzozowie. Dyplom czeladnika uzyskał 20 listopada 1956 r. Włączał się czynnie do pracy społecznej w różnych komitetach na rzecz rozwoju wsi. W 1977 r. przeszedł na emeryturę. Trzynastego marca 1985 r. został odznaczony Medalem „Za udział w wojnie obronnej 1939”. Zmarł 4 lipca 1985 r.

Kiedy oglądamy stare rodzinne fotografie, nie zawsze pamiętamy, kogo przedstawiają. Zazwyczaj im starsza fotografia, tym trudniej przychodzi nam ją opisać i stwierdzić, kto jest na zdjęciu. Te fotografie, można by rzec, zawierają duszę osoby fotografowanej, a ta żyje tak długo, jak długo ktoś jeszcze o niej pamięta.

Stare fotografie urzekają i skłaniają do refleksji nad przeszłością – tak, jak te, które dawno temu wykonał Stanisław Szuber, a fotografował głównie postacie, krajobrazy i obiekty. Jego ulubioną w fotografowaniu porą roku była zima. Dokumentował oczywiście najważniejsze wydarzenia z życia wsi i jej mieszkańców.

Goście na wystawie mogli obejrzeć stare fotografie, a oprócz nich autentyczne przedmioty używane przez Stanisława Szubera, m.in.: aparat Ihagee (Ihagee – to niemiecka fabryka aparatów fotograficznych, znana głównie z jednoobiektywowych lustrzanek małoobrazkowych Exakta; była pierwszą fabryką, która wyprodukowała lustrzankę małoobrazkową i pierwszą, która wyprodukowała lustrzankę z wymiennym celownikiem), aparat Zenit (nazwa rosyjskich aparatów fotograficznych; konstrukcyjnie Zenit wywodzi się z niemieckiego aparatu dalmierzowego Leica II; zenity są lustrzankami małoobrazkowymi), aparat Start (pierwszy produkowany po II wojnie światowej w Polsce aparat fotograficzny (lustrzanka dwuobiektywowa) typu Rolleicord. Produkowany kolejno przez Warszawskie Zakłady Kinotechniczne, Warszawskie Zakłady Fotooptyczne oraz Polskie Zakłady Optyczne). Na wystawie znajdują się również: światło czerwone do ciemni, kopioramki (urządzenia do sporządzania fotograficznych odbitek stykowych), wanienki (kuwety) do wywoływacza i utrwalacza filmu, negatywy szklane, retuszerka, rzutnik, tło fotograficzne i inne. Wystawa trwa do 30 listopada br.

Składamy serdeczne podziękowania wnuczce Stanisława Szubera Pani Elżbiecie Menet za udostępnienie ze swoich prywatnych zbiorów eksponatów oraz za wszelką pomoc przy zorganizowaniu wystawy.

Agnieszka Adamska

fot. MK