Anegdoty misyjne misjonarza-emigranta

Gościem drugiego Brzozowskiego Spotkania Podróżniczego w naszym muzeum – zatytułowanego „Anegdoty misyjne misjonarza-emigranta” – był ksiądz diecezjalny ojciec Wojciech Pelc. Wyjechał na misję jako świecki emigrant we wrześniu 1984 r. Studia teologiczne odbył na Uniwersytecie Katolickim w Asunción, święcenia kapłańskie przyjął 3 maja 1987 r. w Encarnación. Był inwigilowany przez Urząd Bezpieczeństwa pod zarzutem szpiegostwa i za postawy antyrządowe IPN Rz 060/487. Uzyskał status działacza opozycji antykomunistycznej.

W sobotni wieczór, 16 listopada, misjonarz opowiadał o swej trwającej ponad 30 lat posłudze w południowoamerykańskim Paragwaju.
Jest to kraj o wielu kontrastach, gdzie bogactwo istnieje obok skrajnej biedy, ponadto zajmuje w statystykach wysokie miejsce na liście najbardziej skorumpowanych państw świata. Ojciec Wojtek wspomnienia zaczął od historii Paragwaju, doszukując się pewnych analogii do historii Polski w okresie walk z zaborcami. Paragwaj toczył walki z Brazylią, Argentyną i Boliwią. W czasie konfliktów poniósł ogromne straty, szczególnie wśród ludności – życie straciło wielu mężczyzn, co bezpośrednio przeniosło się na stosunki rodzinne i demografię kraju. Największym nieszczęściem dla państwa jest skrajna bieda. Ubóstwo to następstwo konfliktów, dyktatur, wojny domowej, korupcji, przemytu oraz handlu narkotykami i bronią. Po II wojnie światowej paragwajska ziemia stała się też „bezpieczną przystanią” dla nazistowskich zbrodniarzy. Duchowny zaznaczył, że jako polski ksiądz cieszył się dużym zaufaniem biskupa i został wysłany do najtrudniejszych placówek, gdzie mógł liczyć tylko na siebie. Musiał wykazać się przede wszystkim zaradnością, bo jako osoba duchowna cieszył się wielkim autorytetem wśród paragwajskiej społeczności i nie mógł zawieść ich zaufania. Podczas brzozowskiego spotkania werbista przybliżył warunki, w jakich musiał funkcjonować oraz mentalność i obyczaje Paragwajczyków. Jednym z licznych problemów podczas misji była komunikacja. Stan dróg jest fatalny. W czasie deszczu wszechobecne błoto to normalność, a podczas suszy we znaki daje się uciążliwy kurz. Misjonarz do dyspozycji miał terenowy motocykl i samochód. Korzystał również z broni palnej, aby upolować coś do jedzenia. Prelegent na pamiątkę podarował najmłodszemu i najstarszemu uczestnikowi spotkania muzealnego banknoty waluty obowiązującej w Paragwaju, czyli guarani. Miłym akcentem podczas sobotniego wieczoru było nawiązanie wideorozmowy telefonicznej z drugim misjonarzem pochodzącym z Brzozowa ks. Andrzejem Dańko, który pełni posługę w paragwajskiej parafii La Paloma-Candium. Podczas rozmowy misjonarz obiecał, że gdy wróci do Polski chętnie weźmie udział w spotkaniu muzealnym z osobami zainteresowanymi pracą misyjną.


Marek Marański

fot. Marek Marański