V Panel historyczny w brzozowskim muzeum

Ciekawa inicjatywa historyczno-popularyzatorska młodego nowo- żytnika dr. Łukasza Bajdy – panel „Prawem i lewem po ziemi sanockiej i przemyskiej. Bieszczady i pogórza w epoce staropolskiej” odbyła się już po raz piąty. Obecna edycja przedsięwzięcia – zorganizowana w środowe popołudnie 4 kwietnia przez Koło Przewodników PTTK w Sanoku oraz Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Przemyślu przy skromnym współudziale naszego muzeum – okazała się kolejną okazją ku promowaniu bogactwa historii regionalnej, dotyczącej zwłaszcza XVII i XVIII w.

Blok wystąpień otworzył ks. prof. dr hab. Stanisław Nabywaniec – pracownik naukowy Uniwersytetu Rzeszowskiego, kierujący w tej uczelni Zakładem Historii Nowożytnej i Dziejów Kościoła. Z właściwym sobie, pełnym profesjonalizmem zaprezentował mniej i bardziej znane fakty „Z dziejów sanktuarium i kultu Matki Bożej w Kalwarii Pacławskiej”. Nie ograniczając się do staropolskich ram chronologicznych, ukazał interesujący fragment sfery sakralnej na pograniczu kulturowo-obrządkowym. Poruszył zagadnienie w możliwie szerokim kontekście duszpastersko-pielgrzymkowym i etnicznym ziem zamieszkałych przez społeczności różnych kultur.

Kwestii o bardziej politycznym wymiarze dotyczył kolejny referat. Przedstawił go wiceprezes zarządu Stowarzyszenia Miłośników Jasła i Regionu Jasielskiego Marian Kozłowski, tym razem występujący w pojedynkę ze względu na nieobecność drugiego współautora – rzeszowianina Krzysztofa Bajrasza. Motywem przewodnim nieszablonowej prelekcji znanego pasjonata historii lokalnej stała się „Konfederacja barska na ziemi sanockiej”. Wielce zasłużony krzewiciel wiedzy o pierwszym polskim zrywie narodowo-wyzwoleńczym omówił epizody działań militarnych i wybitniejsze postacie konfederacji, które odcisnęły niezatarte piętno w dziejach południowo-zachodniej rubieży Rusi Czerwonej.

Drugi blok panelowy – po krótkiej przerwie – należał przede wszystkim do dwóch braci. Jako pierwszy zaprezentował się młodszy z rodzeństwa – dr Łukasz Bajda, ceniony m.in. za nietuzinkowe poczucie humoru i niezwykłą erudycję przewodnik beskidzki z Lutowisk. Jak zawsze, w żywiołowy sposób poruszył problematykę, która z pozoru mogła się wydawać dość prozaiczna. Dzięki dynamizmowi autora i jego rewelacyjnej gawędzie o szlachcie w okolicach Sanoka „Zamki w dolinie Hoczewki” nabrały bowiem nieprzeciętnego kolorytu; i chyba większość audytorium, o ile nie wszyscy słuchacze przychylili się do smutnej konstatacji historyka, iż nawet dzisiaj istniejącym dworom zostało wydarte ziemiańskie serce i dusza sprzed wielu dziesięcioleci.

Bogumił Bajda, nie ustępujący bratu w pięknie i mocy głoszonego słowa, podjął temat o tyle inspirujący, co smakowity. Poświęcił bowiem uwagę fragmentowi polskiej „biblii” kulinarnej, jaką było i pozostaje dzieło „Compendium ferculorum”, a mianowicie rozdziałowi „Memoryał generalny. O wyposażeniu kuchni i spiżarni szlacheckiej”. Odkrył przed publicznością tylko niektóre arkana i codzienność artysty, jakim w każdym szanowanym szlacheckim dworze był kuchmistrz wraz ze swoimi „podkomendnymi”. Zagadnienie, koncentrujące się na konceptach, czyli pomysłowości przyrządzenia potraw, ukazało różnice między trywialnym żywieniem a sztuką przygotowania wyśmienitych posiłków.

Spotkanie stało się również niespodziewaną okazją do uhonorowania jednego z gości przedsięwzięcia. Brzozowski nadleśniczy Andrzej Dąbrowski został „odznaczony” kapeluszem Stowarzyszenia Przewodników Turystycznych „Karpaty” w Sanoku. Aktu wręczenia dokonali doświadczeni przewodnicy beskidzcy i terenowi, reprezentujący tę elitarną organizację przewodnicką na Podkarpaciu – członkini zarządu Grażyna Chytła i wieloletni prezes, a obecnie wiceprezes zarządu do spraw szkoleniowych Stanisław Orłowski. Ponadto autorom wystąpień pamiątkowe publikacje w ramach podziękowań za prezentacje przekazał przewodnik beskidzki Artur Kowalczyk – prezes zarządu Koła Przewodników PTTK w Sanoku, a także wiceprzewodniczący Wojewódzkiego Samorządu Przewodników Turystycznych PTTK w Rzeszowie.

Piąta odsłona panelu historycznego „Prawem i lewem po ziemi sanockiej i przemyskiej” potwierdziła, że warto przekazywać wiedzę o bogactwie i różnorodności staropolskiego dziedzictwa kulturowego naszych ziem, zwanych niegdyś „złotym jabłkiem Korony Polskiej”. Obfituje ono w wiele efektownych i frapujących epizodów, które często pozostają nieznane szerszemu gronu pasjonatów.

Mariusz Kaznowski

fot. Piotr Sobota, MK